Zapraszam do czytania !
MYSZKA…Pewna mała Myszka szara cały czas głód odczuwała. Marzył się Jej żółty się a najlepiej camembert. Brzuszek miała mały, lecz bardzo pojemny. Zaspokoić głód, to był trud daremny. W małym domku, gdzie mieszkała Babcia z Dziadkiem. Myszka zamieszkała z Nimi ukradkiem. Mieszkanko urządziła sobie w dziurce w centralnym miejscu w kuchni, aby wiedzieć wszystko, co się zdarzy. Jednak robiła wszystko dyskretnie, aby nie nadużyć gościnności gospodarzy. W domu dwojga dziadków było Jej milutko i bardzo cieplutko. Lecz na jedzenie wciąż miała ochotę szalenie. Nie wystarczały Jej okruszki, chciała ciągle więcej i lepszego jedzenia, że Jej śmiałe wybryki budziły mieszkańców podejrzenia. Babcia zauważyła już nie po raz kolejny wyjedzoną dziurę w chlebie. Zawołała do Dziadka: to wszystko przez Ciebie!. Dziadek nie miał serca Myszki z domu przepędzić. Mówił: co Ona sama pocznie? Umrze pewnie w nędzy?!. Na te słowa Babci ręce opadły. Nie wiedziała, co ma zrobić policzki Jej zbladły. Babuleńka wymyśliła, że kota do domu sprowadzi, co zrobi porządek i spokój zaprowadzi. Dziadek zgodził się na nowego pupila. W znalezieniu zwierzaka nie minęła długa chwila. Pojawił się kot, czarny i zwinny ze wzrokiem niewinnym. Wyglądał na idealnego kandydata na Myszki wypłoszenie. Tylko, że kot miał jedną wadę, myszy bał się szalenie. Kocurek wypił mleczko zagrzane przez Babuleńkę i udał się na popołudniową drzemkę. Jednak sen przerwało Mu drapanie. Otworzył oczy, patrzy, a tam mysz wspina się po ścianie. Zerwał się na nogi i cały się zjeżył. Zobaczył Mysz, oczy otworzył szeroko i wreszcie uwierzył. Myszka zobaczyła kota, schowała się za krzesło. Czuła jak Jej ciało ze strachu się trzęsło. Nie wiedziała, czemu Kot stoi nieruchomy, zamiast ganiać Ją we wszystkie domu strony. Nagle Kota na odwagę wzięło, podskoczył do Myszki, lecz serce mu stanęło. Będąc cały rozżalony, zwrócił się do swojej ofiary i prawdę wyżalił. Że ma Ją zgładzić lub przepędzić z tego domu, żeby tylko nie mówiła o tym nikomu. Bo okrucieństwo nie leżało w Jego naturze i chciałby, aby tutaj została jak najdłużej. Zaproponował Myszce takie rozwiązanie, aby mogli oboje cieszyć się ciepłym mieszkaniem.
Ustalili, że Myszka nie będzie więcej robić szkód w jedzeniu. Za to będzie miała spokój, aby zaradzić swojemu łaknieniu. Kocurek przynosił Myszce okruszki i czasami dla zasady zachodziły między Nimi zwady. Aby Babcia i Dziadek myśleli, że kot jest potrzebny. Doceniali Jego starania uznając, to za czyn chwalebny.
W domu więcej nie było przykrych niespodzianek. Cieszyli się, kiedy zachodziło słońce i kiedy wstawał ranek. Żyli w Harmonii, zapomnieli o panującym nieładzie, a to wszystko dzięki wprowadzonej zasadzie, aby mieszkało się miło całej gromadzie.
:)Zobacz więcej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz